A to jest właśnie wybór moich córeczek.
Oleńka wybrała większego króliczka, a Anusia tego mniejszego.
Stwierdziły, że są słodziutkie i że muszą je mieć.
No i się zaczęło...
Nie ukrywam, że było łatwo, bo nie było.
Z Różyczką - większym króliczkiem - poszło mi łatwiej,
ale Stokrotka to już inna para kaloszy.
Powiem tylko - zajęła mi wiele czasu, a i tak nie wyszła tak jakbym chciała.
Najważniejsze jest jednak to, że moje córeczki mówią co innego i nawet z nimi śpią,
a ja się z tego cieszę i to baaaaaardzo.
A to moje cudowne i jakże różne dwa słoneczka prezentujące swoje wybory.
Nigdy nie myślałam, że dzieci tak bardzo lubią się bawić szmacianymi lalkami.
A co najważniejsze nie myślałam że w taki cudowny sposób umieją zaprezentować
swoje królicze szmaciane rodzeństwo.
To właściwie młodsza Ania jest tą bardziej wyszczekaną dzięki której kilka króliczków
już znalazło swoje nowe domy, a dzięki Oleńce dzieci mają urodzinowe prezenty.
Jednym słowem dbają o to abym miała co robić.
Teraz już wiem, że królicza rodzinka napewno się rozrośnie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz