czwartek, 8 listopada 2012

Moja pierwsza PASJA

Jak już pisałam od zawsze kochałam robótki ręczne.
Zawsze w wolnych chwilach ciągnęło mnie i nadal ciągnie do nich. 
Zaczynałam od haftu krzyżykowego, który dawał mi ogromne zadowolenie
i jeszcze większy spokój.
Ale miał jeden minus - na efekt końcowy trzeba bardzo długo czekać.
To haft krzyżykowy nauczył mnie wytrwałości i cierpliwości.
A ile razy musiałam pruć moje ciężko wydziergane krzyżyki...
ale zawsze sobie powtarzałam że jeśli coś zrobię dobrze to efekt końcowy będzie piękny.
Zaraziłam tą pasją moją mamę która do dnia dzisiejszego robi regularnie i codziennie 
piękne, cudowne obrazy.

A tak to się zaczęło:


Potem była jedna kobieta:


Druga kobieta, którą robiłam będąc w ciąży z moją starszą córeczką Oleńką
i którą dokończyła mi moja mama.


Potem były piękne słoneczniki:



Haft krzyżykowy zawsze robiłam tylko dla siebie, ponieważ
dla mnie jest po prostu bezcenny i mogę go jedynie podarować w prezencie.

Może kiedyś znowu znajdę czas na krzyżyki, bo teraz pochłania mój czas zupełnie co innego.

 A i jeszcze coś ... to nie koniec - w następnym poście jeszcze nieoprawione śliczności.

A teraz zmykam, bo dzień był ciężki. Dobrej nocy.

                                          C.D.N......już w następnym poście.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz