To jest druga rzecz, którą uszyłam dla moich dzieci a w szczególności dla Anusi.
Ola chciała tildę Aniołka a Ania Uszatka.
No czego się nie robi dla własnych dzieci. Siada się i szyje, szyje, szyje...
Jak już Ania zapowiedziała, to nie będzie jedyne zwierzątko, które muszę jej uszyć.
Ma być jeszcze wiewiórka i myszka bo takie jest zamówienie.
Ja wcale nie mówię nie, ale nie mam brązowego płótna na ciałko.
Jak go gdzieś dostanę to napewno Uszatek będzie miał swoją rodzinę, a fotki napewno Wam pokażę.
Oj coraz bardziej mi się to podoba. Ale to wciąga.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz